Ze Stanisławem Gawłowskim, sekretarzem stanu w Ministerstwie Środowiska rozmawia Robert Borkacki
Znamy już wyniki pierwszego konkursu w Programie Infrastruktura i
Środowisko w części ekologicznej. Pańskim zdaniem to porażka czy sukces?
- Ani jedno, ani drugie – to dopiero początek serii konkursów na
projekty dotyczące budowy nowoczesnych oczyszczalni ścieków czy
wodociągów. Polska ma szansę na ok. 5 miliardów euro na nowe
proekologiczne inwestycje. Aby właściwe ocenić pierwsze wyniki starań
naszych samorządów, przypomnę, że na początku tego roku istniała lista
indykatywna z środkami na ok. 400 projektów. Podjąłem decyzję o zdjęciu
z niej blisko 350 zadań i zaproponowałem nabór wniosków przez konkursy.
Po prostu nie dla wszystkich wystarczyłoby pieniędzy.
Wywołał Pan tą decyzją prawdziwą burzę.
- To prawda. Jej krytycy przestrzegali, że nikt nie przystąpi do
konkursów, bo znajdujące się na tej liście projekty są w rzeczywistości
bardzo słabo przygotowane. Inni straszyli, że Ministerstwo Środowiska
zasypie prawdziwa lawina wniosków i nie podołamy ich ocenie. W
rzeczywistości nie potwierdziły się żadne skrajne prognozy. W
kwietniowym konkursie beneficjenci zgłosili 96 wniosków. Cześć z nich
była spoza wspomnianej listy. Po ocenie mamy 41 najlepiej
przygotowanych wniosków, które spełniały wszelkie kryteria. Podkreślam,
że nawet jedno euro zaplanowane na te inwestycje nie zmarnuje się. Cała
kwota, która była do rozdysponowania w pierwszej edycji, czyli 400 mln
euro trafi do beneficjentów.
Mimo tych finansowych pokus, jednak słabnie zainteresowanie unijnymi
dotacjami. W drugiej edycji konkursu samorządowcy zgłosili jeszcze
mniej wniosków...
- Dokładnie 67. Ten drugi konkurs wyraźnie pokazał, że ci którzy
liczyli na załatwienie unijnych pieniędzy na zasadzie odwiedzin u
różnych ważnych osób w państwie, przeliczyli się. Jestem przekonany, że
w kolejnej edycji, którą Ministerstwo Środowiska ogłasza 30 września,
nowych wniosków będzie jeszcze mniej. Ale za to jestem wielkim
optymistą jeżeli chodzi o nabór wniosków, który zapowiadamy pod koniec
tego roku.
Skąd to przekonanie?
- To wynik moich licznych spotkań z samorządowcami. Z przeprowadzonych
rozmów wynika, że oni już wiedzą, że naciski polityczne są
nieskuteczne. Trzeba po prostu zrobić dobry projekt.
Pańska recepta na sukces dla samorządowych wniosków?
- Muszą być efektem bardzo ciężkiej pracy. W mojej ocenie najlepsze
wnioski zakładają najlepszy efekt ekologiczny. Projektowane inwestycje
z gospodarki wodno-ściekowej powinny powodować jak największą redukcję
zanieczyszczeń. Nie można również zapominać o odpowiednim opracowaniu
wymaganej dokumentacji. Najlepiej, żeby wnioski miały wydane już w
całości pozwolenia na budowę.
Beneficjenci z pewnością zadbają o taką dokumentację, przecież liczą na
to, że pozyskają europejskie pieniądze na rozbudowę infrastruktury w
swoich gminach.
- To prawda, ale muszą pamiętać o spełnieniu określonych warunków. Moja
rada dla przygotowujących wnioski do Programu Infrastruktura i
Środowisko: nie planujcie budowy nowej infrastruktury, tam gdzie
jeszcze nikt nie mieszka. Chcemy przede wszystkim sfinansować te
projekty, które pozwolą na naprawę zaległości z przeszłości, chociażby
zatrzymanie odpływu nieoczyszczonych ścieków do rzek. Nie interesują
nas wnioski, w efekcie których gmina chce uzbroić teren na nowe
inwestycje. Na to nie będzie środków. Najwyżej zostaną ocenione
projekty, które rozwiązują problemy na dzisiaj, a nie te, które tworzą
nową infrastrukturę na przyszłość.
Na czyją pomoc mogą liczyć beneficjenci w swoich zmaganiach z unijnymi wnioskami?
- Polecam stałe kontakty z instytucjami, które są najbliżej problemów
beneficjentów. Myślę o Narodowym i Wojewódzkich Funduszach Ochrony
Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ich rola jest niezwykle istotna - jako
pierwsze dokonują oceny złożonych wniosków. Zgodnie ze swoimi
kompetencjami mogą pomóc przy ich sporządzaniu. Organizują także
użyteczne szkolenia.
A co ze wsparciem finansowym? W gminnej kasie często brak pieniędzy na część wydatków na zaplanowane inwestycje...
- To poważny problem. Warto przypomnieć, że dotacja unijna jest
udzielana tylko pod warunkiem wykazania wkładu własnego. Potrzebne jest
więc wsparcie z innego jeszcze źródła. Pomoc finansowa jest możliwa
właśnie dzięki naszym krajowym Funduszom ekologicznym, które udzielają
niskooprocentowanych pożyczek na te cele.
Gdy wypłata unijnych dotacji odbywa się już po realizacji zadania,
znowu z pomocą przychodzą Fundusze, które udzielają krótkoterminowych
pożyczek pomostowych. Samorządy mają wiec pewnego i sprawdzonego w
wieloletniej praktyce partnera.
Gazeta Wrocławska
|